Strona główna forum Muzyka klasyczna Kompozytorzy

Dyskusje o kompozytorach muzyki klasycznej, od Vivaldiego i Bacha przez Mozarta i Beethovena aż po Lutosławskiego i Góreckiego

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Trazom » sobota, 31/08/19, 01:21

Chopina Lukasa Geniusasa pamiętacie?

https://muzykophil.wordpress.com/2019/0 ... e-i-forma/
Blog o muzyce:
https://muzykophil.wordpress.com
Trazom
Meloman
Meloman
 
Posty: 421
Skąd: Poznań
Płeć: mężczyzna

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Chiarodiluna » niedziela, 1/09/19, 13:08

Duża dynamika rozwoju internetowej platformy YouTube, którą też preferują mechanizmy kodowe Forum Symfonika, powoduje, że jeszcze całkiem niedawno niedostępne materiały, a potrzebne do zilustrowania wypowiedzi, teraz są już na wyciągnięcie ręki. Tak więc jedynym ograniczeniem dla realizacji zainteresowań muzycznych pozostaje już tylko własna wyobraźnia. Z drugiej strony nie zawsze nadmiar oferty jest korzystny dla rozwoju zainteresowań.

Powracając zatem na chwilę do tego, co w większości już całkiem niedawno było dotykane, ale jeszcze bez dostępu do prezentacji muzycznej:


:tak: [ 1 ] Benjamin Grosvenor (Wielka Brytania):

https://www.youtube.com/channel/UCuM1r9XZFz_DamU6neXZQVQ/playlists?view=50&sort=dd&shelf_id=3579731707244514300


Piękne, refleksyjne i szalenie bliskie moim upodobaniom zwolnienie tempa [9:28 – 9:54], którego próżno szukać w „popędliwej” prezentacji Rafała Blechacza, a które realizuje także dalece udanie w swoim konkursowym i płytowym nagraniu Charles Richard-Hamelin.

:tak: [ 2 ] Olga Scheps (Rosja/Niemcy):

Koncerty fortepianowe Chopina cenne dla mnie trochę nietypowo także z uwagi na urokliwe, bardzo przejrzyste oraz subtelne i poetyckie partnerowanie kameralnej orkiestry smyczkowej.

https://www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_nmRVOumfKRAHRC_TQswwFwJm5rvNc0ctg

https://www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_lhAiiZnxp_ec5A_ACa5WpEvkqMoAL0v_Y


Partnerowanie orkiestry [8:45 – 9:10]


Chyba (rozczarowująco) najgłośniejsza i jednocześnie najmniej subtelna realizacja przez pianistkę jednego z najważniejszych momentów pierwszej części Koncertu e-moll [punkt 8:26].

:tak: [ 3 ] Ingrid Fliter (Argentyna):

Jej znakomite walce.

https://www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_kRFPsS4r7mQ7vs1_v6MFOpV-X-yLsPhlI


Oczywiście ten jeden, nie jest Chopina.

:tak: [ 4 ] Lucas Geniušas (Rosja/Litwa):

Lucas’a Geniušas’a oczywiście pamiętamy. To laureat 2. nagrody XVI. Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego w Warszawie w 2010 roku oraz nagrody specjalnej Towarzystwa im. Fryderyka Chopina za wykonanie poloneza w II. etapie konkursu.

Zwrócił uwagę także etiudami !

https://www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_mRuyk01N1qfEESFOf4CIDWAEUDK_M_6q0
Z rekomendacji Trazom’a, więc można śmiało proponować innym.

:tak: [ 5 ] Claire Huangci (USA/Chiny):

Dla porządku – w wieku 20 lat uczestniczka III. etapu, a ostatecznie uplasowana na 16. miejscu XVI. MKPFC 2010 w Warszawie. Jako jedyna kobieta została wówczas dopuszczona do konkursu bez konieczności udziału w wiosennych eliminacjach.

Nokturnowy „A Chopin Diary” dla Berlin Classics. Bardzo udany.

https://www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_kWxhmFdQjcAEBT0TKU8Vbj16bMNu5lOvs


Nocturne Oubliée cis-moll /Larghetto/. Usiłowałem dowiedzieć się cóż to za utwór. Bezowocnie, nawet na stronie NIFC. Może ktoś pomoże, bo nawet jestem ciekawy, co to i skąd ?
Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 205
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Trazom » niedziela, 1/09/19, 19:17

O Grosvenorze pisałem tutaj albo na bratnim forum - jest pianistą fascynującym i za 20 lat będzie artystą wybitnym, jak dzisiaj Zimerman, Andre-Hamelin czy Sokołow. Jego Scherza czy Lisztowskie opracowania pieśni, inspirowane dawnym graniem, np. spod znaku Hofmana, odtwarzam zawsze z dużą przyjemnością. Jego recital w Warszawie kilkanaście dni temu był ponoć dużym wydarzeniem, słyszałem wyłącznie pozytywne głosy - i co nieco już go znając, jestem w stanie w nie uwierzyć.

BTW, coś wspaniałego:



Katsaris był niedawno na ChiJE.
Blog o muzyce:
https://muzykophil.wordpress.com
Trazom
Meloman
Meloman
 
Posty: 421
Skąd: Poznań
Płeć: mężczyzna

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Arturo » czwartek, 12/09/19, 13:44

Benjamin Grosvenor genialny pianista z tym, że bardziej wolę jak gra Nokturny i Scherza niż Poloneza fis-moll, którego jednak tez zagrał pięknie. (Swoją drogą najbardziej lubię wykonanie Kissina z Carnegie Hall) Dużo pięknych kontrastów i to nie tylko dynamicznych, a artykulacja nie jest celem samym w sobie u niego i delikatne momenty - owszem skądś to już znamy, ale Benjamin jest jedyny w swoim rodzaju.

Skoro już wspomniałem o Kissinie:
https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1118
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Arturo » niedziela, 15/09/19, 18:47

Z dedykacją dla Chiarodiluna Bardzo refleksyjne wykonanie Ewy Pobłockiej uznane przez jednego z dziennikarzy za przesadę. Według mnie tempo wcale nie jest za wolne :serce:


Z dedykacją dla wszystkich 2 bliskie mi nagrania Samsona Francois:


https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1118
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Re: Arturo

Postprzez Chiarodiluna » środa, 18/09/19, 21:36

Lubię wolne rozgrywania, ale nie we wszystkim i nie zawsze. Szczególnie cenię, jak wolne tempo jest narzędziem do wykreowania poruszającej interpretacji, ...gdy np. w heroicznym przebiegu narracji poloneza pojawia się refleksyjne uniesienie w takowym zwolnieniu tempa.

W jednej z miniatur Granados’a przy zapisie o tempie jest dopisek „con abbandono”. Być może nie rozumiem tego właściwie, ale traktuje to jako szerszy wymiar określenia „rubato”. Nie „podkradanie”, tylko „porzucanie” programowej rytmiki dla podkreślenia innego wymiaru w prezentacji. Takie rzeczy z grubsza oczywiście nie są raczej możliwe w muzyce przed 1800 rokiem i po 1900 roku. Stąd moje osobiste upodobanie dla okresu od Sonaty Księżycowej do Światła Księżyca.

Jeśli powolne tempo jest celową koncepcją pianisty, to bezwzględnie oczekiwane jest od niego stworzenie magicznej interpretacji, gdyż w innym wypadku będzie tylko monotonia i kąśliwe uwagi o „braku techniki” jako powodach tegoż wolnego tempa.

Prywatnie oczekuję na publikacje nowych chopinowskich nagrań Krystiana Zimermana w obszarze wszelkich partytur „epickich”, w tym i Polonezów, których jednak konsekwentnie nie ma.


A tak grał kiedyś w Warszawie (w omawianej tu konwencji) „podopieczny” Marii João Pires, uczestnik jej projektu „Partytura” - Julien Brocal.

Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 205
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Arturo » piątek, 20/09/19, 11:42

Chiarodiluna napisał(a):Jeśli powolne tempo jest celową koncepcją pianisty, to bezwzględnie oczekiwane jest od niego stworzenie magicznej interpretacji, gdyż w innym wypadku będzie tylko monotonia i kąśliwe uwagi o „braku techniki” jako powodach tegoż wolnego tempa.

No niestety tak jest, za to rzadziej chyba pod uwagę brane jest, że w czasach kompozytora grano wolniej niż w czasach dzisiejszych.

Chiarodiluna napisał(a):Prywatnie oczekuję na publikacje nowych chopinowskich nagrań Krystiana Zimermana w obszarze wszelkich partytur „epickich”, w tym i Polonezów, których jednak konsekwentnie nie ma.

W jednym z wywiadów Krystian Zimerman powiedział. że już nie będzie nagrywał Chopina i że powinien to robić Rafał Blechacz, który według niego "czuje Chopina".
https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1118
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez MK92 » czwartek, 26/09/19, 03:00

Jeżeli chodzi o mnie, to zawsze preferowałem te nieco wolniejsze tempa wykonania utworów Chopina niż te uważane w naszych czasach za standardowe. Lepiej wybrzmiewają wówczas pomysły kompozytora, harmonia oraz cała faktura muzyczna dzieła. Wspaniały przykład tego, o czym piszę, dała wypromowana tu przez Chiarodiluna Lise de la Salle w chopinowskich balladach. Poza tym, nie przepadam też za zbyt obfitym używaniem pedału w trakcie gry utworów naszego wielkiego rodaka, a już w połączeniu z bardzo szybkim tempem daje to naprawdę zły efekt. Tutaj na myśl w tym momencie przychodzi mi na przykład Chatia Buniatiszwili, która niewątpliwie technikę ma fenomenalną, ale nie podobają mi się jej chopinowskie interpretacje, przypominające jakiś wyścig we mgle.
MK92
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 77
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1992

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Chiarodiluna » piątek, 27/09/19, 22:51

Arturo napisał(a):W jednym z wywiadów Krystian Zimerman powiedział. że już nie będzie nagrywał Chopina


A to o tym nie słyszałem. Byłoby przykro. Na koncertach Chopina jednak grywa, jak wykazał niedawno Trazom i to po własnej autopsji. Może więc to tylko artystyczna kokieteria.

Ja z kolei dowiedziałem się ostatnio, że zdaniem Zimerman’a to sonat Chopina jako takich nie da się w ogóle nagrać. I że podjęta próba tylko to ostatecznie wykazała. Ale, że już nigdy niczego się nie da, to jednak nie wiedziałem. Nie sposób wszak nie wierzyć Arturo w kwestii Chopina.
..................................


[ 1 ] Trochę a propos niespiesznego tempa. Istnieją w repertuarze naszego kompozytora dwa specyficzne i niesklasyfikowane mazurki a-moll datowane gdzieś na 1840 rok. Prywatnie uważam, że mogłyby być nawet zopusowane razem jako Dwa Elegijne Mazurki a-moll i grane razem. Jako pierwszy w kolejności „Notre Temps” (subtelne otwarcie), jako drugi „Gaillard” (piękne domknięcie).

Wielce sugestywnie i adekwatnie zagrał go dla mnie (choć dostępne jest jedynie słabe nagranie live) ponoć ostatni wielki pianista świata, po nastaniu wielkiego regresu pianistyki - Grigory Sokolov:



Ale, żeby nie głosić tylko pochwalnych hymnów dla powolnego rozgrywania. Zwolnienia i stonowania narracji w jego wykonaniu w 24. Preludium d-moll jakoś mi nie pasują do ogólnego „programu” tej wielkiej kulminacji chopinowskich Preludiów.


[ 2 ] MK92, względem Khatii Buniatishvili też mam coraz bardziej mieszane uczucia, głównie dlatego, że z biegiem czasu chyba wcale nie gra coraz lepiej. Galanteria, trochę egzaltowane pozy, ekspresja i ta przerysowana elegancja, że aż zatyka, ma przykrywać różne nierzetelności w rozpracowaniu muzykologicznym wybieranych do prezentacji partytur. Obecnie jest to o tyle łatwiejsze, że chyba coraz mniej osób orientuje się w samej muzyce, na którą właśnie kupuje bilet. I tak np. na „Chopinowskich Koncertach Urodzinowych” w marcu w Warszawie zgromadzona publiczność biła brawo już po Mazurku Nr 3 z Op. 30, tylko dlatego, że jest w jego finale jakby pewne akordowe zaakcentowanie, nie rozumiejąc najwyraźniej, że jest w cyklu jeszcze czwarty (cis-moll). Nie wiem, czy potem zrozumieli, że zagrany po brawach tenże czwarty mazurek, to wciąż składowa tego samego cyklu.

A Twoje osobiste obserwacje co do Khatii jednak potwierdzają wielce osłuchani absolwenci wyższych studiów muzycznych:

https://szwarcman.blog.polityka.pl/2011/08/24/khatia-halasliwa-nelson-niezawodny/

Z drugiej strony, żeby już jej tak jednoznacznie nie szkalować, (zapewne także niezbyt chwalone) jej „zamaszyste wykonanie” arcydzieła muzyki programowej, tj. „Obrazków z wystawy” Mussorgski’ego cały czas mogę jeszcze chętnie słuchać. Ale to może też efekt samego dzieła, które bardzo od dawna lubię. Jakże nisko przy tym jawi większość dzisiejszych prac muzyki filmowej.


[ 3 ] MK92, jakiś czas temu rozmawialiśmy tu o „dziwnych pobrzmiewaniach” w „tureckich sonatach” Chopina. Niedługo później dotarło do mnie, że to pozapartyturowe uderzenia w klawiaturę. A wszystko dlatego, że pianistka jest trochę „z innej bajki” (crossover).


Zobacz kontrapunktowy mikroozdobnik (chyba w prawej ręce) - [3:47 - 3:49 i 6:14 - 6:24]. Co o tym sądzisz ? Przetworzeniowa ingerencja bardzo minimalna i inteligentna. Jeśli słuchałbyś tego dostatecznie długo, to mogłoby Ci zacząć brakować tych ozdobników w innych wykonaniach sonaty ? Głowa się ich wtedy dopomina, a inny muzyk nie gra. Ciekawe doświadczenie. Ewentualnie spróbuj sam. Dziewczyna może i jest trochę „odklejona”, ale chyba znowu wcale nie taka „głupia”.

Zobacz jeszcze ewentualnie, gdzie i jak wmontowała Andante spianato:

https://www.youtube.com/watch?v=mqcqa0PoZGA

Kiedyś słuchałem wywiadu radiowego cenionego interpretatora muzyki, który z przekąsem opowiadał anegdotę o cenionym pianiście (kulturalnie nie ujawniając jego nazwiska), który ponoć nie potrafił podjąć prostego zadania zaimprowizowania czegoś na szybko, gdyż „nie było nut”. Cenię więc i sam takich odtwórców muzyki, którzy nawet potencjalnie obrazoburczo potrafią zaproponować coś od siebie z głowy (bez przerysowania, przesady i z pewnym smakiem). A tym bardziej takich, którzy udanie komponują, nawet jeśli tylko w stylistyce „minimal piano”.
Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 205
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez MK92 » poniedziałek, 30/09/19, 23:00

Chiarodiluna napisał(a):Obecnie jest to o tyle łatwiejsze, że chyba coraz mniej osób orientuje się w samej muzyce, na którą właśnie kupuje bilet. I tak np. na „Chopinowskich Koncertach Urodzinowych” w marcu w Warszawie zgromadzona publiczność biła brawo już po Mazurku Nr 3 z Op. 30, tylko dlatego, że jest w jego finale jakby pewne akordowe zaakcentowanie, nie rozumiejąc najwyraźniej, że jest w cyklu jeszcze czwarty (cis-moll). Nie wiem, czy potem zrozumieli, że zagrany po brawach tenże czwarty mazurek, to wciąż składowa tego samego cyklu.

To niestety zbyt częste zjawisko - i to nawet w takich miejscach, jak Carnegie Hall. Gdzieś już tu wrzucałem nowojorskie wykonanie Yundi Li Ballady f-moll Chopina, gdzie publiczność zaczęła bić słynnemu pianiście chińskiemu oklaski w trakcie pauzy, następującej tuż po tej kaskadzie akordów, jeszcze przed kodą.

Chiarodiluna napisał(a):A Twoje osobiste obserwacje co do Khatii jednak potwierdzają wielce osłuchani absolwenci wyższych studiów muzycznych:

https://szwarcman.blog.polityka.pl/2011/08/24/khatia-halasliwa-nelson-niezawodny/

Dziękuję za przypomnienie mi o istnieniu bloga pani Doroty Szwarcman. Już dawno go nie śledziłem, a jednak warto, bo autorka oprócz znakomitego czucia muzyki włada naprawdę lekkim piórem.

Khatia, pięknie prezentująca się w długiej czarnej połyskliwej sukni na ramiączkach, coraz bardziej przybiera pozę nawet nie tyle lwicy, co czarnej pantery, która rzuca się na klawiaturę jak na zdobycz. A gdzie muzyka? Uciekła do lasu. Pantery się chyba nią nie żywią…

Genialne! :D

Chiarodiluna napisał(a):Zobacz kontrapunktowy mikroozdobnik (chyba w prawej ręce) - [3:47 - 3:49 i 6:14 - 6:24]. Co o tym sądzisz ? Przetworzeniowa ingerencja bardzo minimalna i inteligentna. Jeśli słuchałbyś tego dostatecznie długo, to mogłoby Ci zacząć brakować tych ozdobników w innych wykonaniach sonaty ? Głowa się ich wtedy dopomina, a inny muzyk nie gra. Ciekawe doświadczenie. Ewentualnie spróbuj sam. Dziewczyna może i jest trochę „odklejona”, ale chyba znowu wcale nie taka „głupia”.

Mnie się również ten wstawiony przez pianistkę ozdobnik podoba. Jest subtelny i dość dobrze wpisujący się w charakter twórczości Chopina, zwłaszcza w takich wolniejszych, przenoszących w sferę marzeń fragmentach, jak właśnie środkowa część Marsza żałobnego z drugiej Sonaty b-moll. Taki Horowitz potrafił nieraz ingerować znacznie bardziej w strukturę utworu, na przykład w kodzie Scherza h-moll, gdzie pewien jej fragment gra w sposób niezwykle drapieżny oktawami, których Chopin nie zamieszczał - nie wspominając już o przeróbkach dokonanych w pierwszym Walcu Mefisto Liszta.

Chiarodiluna napisał(a):Kiedyś słuchałem wywiadu radiowego cenionego interpretatora muzyki, który z przekąsem opowiadał anegdotę o cenionym pianiście (kulturalnie nie ujawniając jego nazwiska), który ponoć nie potrafił podjąć prostego zadania zaimprowizowania czegoś na szybko, gdyż „nie było nut”. Cenię więc i sam takich odtwórców muzyki, którzy nawet potencjalnie obrazoburczo potrafią zaproponować coś od siebie z głowy (bez przerysowania, przesady i z pewnym smakiem). A tym bardziej takich, którzy udanie komponują, nawet jeśli tylko w stylistyce „minimal piano”.

W pełni się z tym zgadzam. To piękne, że można dodać cząstkę siebie w dziele mistrza, jeśli się potrafi. Sam gram niektóre utwory Chopina amatorsko i lubię sobie na przykład zdwoić w jakimś utworze bas w oktawie. Niby drobiazg, ale pozwala muzykę wchłonąć jeszcze bardziej, bo ona z takich drobiazgów jest właśnie zbudowana. Wszak nieraz pół tonu potrafi zmienić wymowę całej, kilkuminutowej kompozycji.
MK92
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 77
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1992

Jubileusz Chopinowski

Postprzez Chiarodiluna » sobota, 5/10/19, 10:03

Na dniach rzadki Jubileusz, do którego wypada dostosować wszelkie inne plany i zobowiązania. Oczywiście 170. rocznica śmierci Fryderyka Chopina. A zatem w Bazylice Św. Krzyża w Warszawie „Requiem” Mozarta, a na tegoroczny Jubileusz zaproszona została {oh!}Orkiestra Historyczna z Collegium Vocale 1704 pod Andreasem Sraierem.

( A niejako przy okazji ) ...

Był kompozytor - pianista, którego imię i nazwisko zaczynało się (także) od jednakowych liter, który z najwyższym wyróżnieniem ukończył studia muzyczne w Warszawie, który we wczesnej dorosłości na stałe porzucił zniewoloną Polskę dla wolnej Francji, który tworzył w przewadze na fortepian, który ma międzynarodowy konkurs pianistyczny swojego imienia i który wreszcie pochowany jest na cmentarzu Père-Lachaise w Paryżu.

Tak, jak mimochodem śledziłem, jego tegorocznej 90. rocznicy urodzin i 20. śmierci raczej nikt nie odnotował i nie upamiętniał. Co najwyżej jedynie zespół Kremerata Baltica. Może nawet i zasadnie. Nie podejmę się tu oceny. Istotniejsze tu dla mnie jest coś innego. Tenże polski kompozytor nagrał (po rzetelnej pracy) prawie cały dorobek twórczy Fryderyka Chopina w zbiorze wydawniczym „Chopin – Dzieła na fortepian”:

https://www.youtube.com/playlist?list=OLAK5uy_nhz0p36rDHXzoFxwLEdBOYH-U6xHM95Lw

Niezmiennie żałuję ułomnej – spłaszczonej i zamglonej, choć na szczęście nie trzeszczącej techniki nagraniowej. Zwykle nie „promuję” takich „trącących myszką” nagrań i sięgam po nie jedynie od święta. Okazja w tym roku wszak jednak była. Nikt nie zaprzeczy.

Lubię jego podejście koncepcyjne do rozegrania podwójnej kulminacji mojego ulubionego chopinowskiego mazurka – [1:35 – 2:15 ], choć w jej drugiej odsłonie przez brak zastosowania pedału wybrzmiewanie jej zanika dla mnie trochę nazbyt szybko i za gwałtownie:

Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 205
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Jubileusz Chopinowski

Postprzez Chiarodiluna » sobota, 12/10/19, 22:39

Bachowskie reminiscencje w kompozycjach Chopina:

„Doskonałość i żywotność dzieł Chopina łączy w sobie absolutne mistrzostwo techniki kompozytorskiej. Nikt inny mu w tym nie dorównuje. Pełnia wyrazu w każdym szczególe, pewność w całości – te cechy jedynie J.S. Bach posiadał w tym samym stopniu, choć w innych rejonach muzyki”.
[Wilhelm Furtwängler – kompozytor (1945)]

Tak więc Bach i Chopin to kompozytorzy legitymujący się największym kunsztem i inwencją twórczą w całej historii muzyki. I głównie o tych dwóch kompozytorach można mówić, że każdy produkt ich pracy twórczej stawał się doskonały pod każdym względem. Są oczywiście i różnice. Muzyka Bacha jest bardziej połączona ze swoją epoką, jest także bardziej strukturalna, akademicka, konsekwentna, wręcz edukacyjno-szkoleniowa. Muzyka Chopina ma odmienna logistykę. Jest tu ogromny indywidualizm, brak przewidywalności, są zmiany rytmiki, zawieszenia, zwroty, gradacje, akcenty. Dlatego zdecydowanie bardziej ją cenię. W jego rękach mój najbardziej ulubiony instrument muzyczny (obok drugiej wiolonczeli) wszedł na drogę ku osiągnięciu swojego apogeum w rozwoju i został przekształcony w swoiste alter ego wielobarwnej orkiestry.

Jak pokazują prace badawcze wybitnego chopinologa J.J. Eigeldingera sam Chopin szczególnie wyjątkowo cenił niemieckiego mistrza. Jego dzieło Das wohltemperiete Klavier miał grywać w całości i znakomicie. Także na próbach, przed rzadką okolicznością własnych występów koncertowych ze swoimi utworami. Było ono też jedyna partyturą, którą zabrał ze sobą na Majorkę. Nie wiadomo, czy tylko z powodu własnych planów na pisanie w tym czasie swoich Preludiów.

Bachowskich reminiscencji w dorobku twórczym Chopina odnajdziemy wiele, choć próżno się tu będzie doszukiwać jakichś strukturalnych dosłowności. Pozostają raczej w wymiarze symbolicznym i nastrojowym - ukryte i przetworzone we własnym indywidualnym stylu tworzenia kompozytora. Najwięcej jest ich pewnie w Preludiach, w których krąg tonacji pozostaje w podobny sposób wyczerpany jak we wspomnianym dziele Bacha. W wybranych nokturnach, etiudach i fantazji f-moll z łatwością odnajdziemy wątki i reminiscencje chorałowe. Inne przykłady są już do tego stopnia finezyjne, że pewnie trudne do jednoznacznego dowiedzenia, ale sam temat pozostaje dla mnie bardzo ciekawy.







Najbardziej frapująca pozostaje tu dla mnie niezwykła Ballada f-moll Op. 52. Pozbawiona wirtuozerii, na rzecz tego szczególnego wyrafinowania, widocznego także w Polonezie-Fantazji i chyba najdonioślejszym dziele - Sonacie h-moll, a typowego dla chopinowskiego „Opus Magnum”. Są w tej Balladzie i reminiscencje chorałowe [05:15 – 06:20] i może nawet pewna polifoniczność [04:20 – 04:50 / 08:15 – 09:15] i deklamacja [09:50 – 10:20] :



Szkoda, że choroba nie pozwoliła na ujawnienie się kolejnych arcydzieł z tego nurtu twórczości. Co warte zauważenia, nie doceniona w pełni laureatka XVII. MKPFC - Kate Liu celowała właśnie w prezentowaniu na konkursie dzieł z chopinowskiego „Opus Magnum”.



Ogłoszony niedawno skład jury najbliższego Konkursu Chopinowskiego nie stwarza w mojej ocenie niestety szansy na poszukiwanie „sacrum” i ustanowienie nowej jakości w ostatecznych werdyktach. Choć pamiętna kuriozalna sytuacja z poprzedniego Jubileuszu Chopinowskiego w 2010 ma realną szansę się już nie powtórzyć. Niemniej szkoda, że publiczność wciąż nie jest zrzeszona w bardziej autonomiczny podmiot i wokół jakiejś swojej własnej nagrody oraz że wciąż ma tak niewiele do powiedzenia. Pozostaje słuchanie dla siebie i obserwowanie wydarzeń konkursowych z własnego ubocza.

A wracając do Bacha ...

Ciekawie przedstawiała się wymiana uwag między uczniem Ferruccia Busoniego – pianistą Guido Agostim, a innym muzykiem - Pablo Casalsem. Na opinię tego drugiego, że „należy grać Bacha, tak jak Chopina”, pierwszy miał skonstatować, że „tylko pod warunkiem, że Chopina gra się tak jak Bacha”. Tym sposobem, jakby nie mogący się ostatecznie zdecydować, kto jest jego ulubionym kompozytorem MK92, poniekąd już nie musi tego robić !
Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 205
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Re: Fryderyk Chopin

Postprzez Arturo » niedziela, 13/10/19, 13:46

Skład jury konkursu chyba się specjalnie nie zmienił od ostatniej edycji.. Co do inspiracji Ch. to przyjęło się, że był to Bach I Mozart za to zapomina się o Bellinim, Dionizettim i Clementim oraz Fieldzie w tym kontekście.
Co do konkursu chopinowskiego czytałem ostatnio statystki z ostatniego i najczęściej granym utworem była ponoć niedoceniana Barkarola. :P
https://www.facebook.com/chopinnieszablonowy
Avatar użytkownika
Arturo
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1118
Skąd: Radom
Płeć: mężczyzna
Rok urodzenia: 1988

Jubileusz Chopinowski

Postprzez Chiarodiluna » poniedziałek, 14/10/19, 22:11

Chopinowski czar wiolonczeli :





„Fortepian miał już przed Chopinem wspaniałą historię (...), niemniej dopiero Chopin odnalazł własną jego duszę i uformował własną jego poezję (...). Zaczarował go i odmienił, a przez dotkniecie klawiszów dawnego instrumentu perkusyjnego zaczął wywoływać cuda (...). Przede wszystkim kazał fortepianowi śpiewać (...). Chopin stworzył autentyczną muzykę fortepianową. Jego kompozycje są urodzone z fortepianu i przeznaczone na fortepian. Wszelkie próby przerobienia ich na inne instrumenty kończą się fiaskiem i wychodzą jak zwyrodniałość.”

[ Artur Rubinstein ]

Umiejętność osiągania w grze fortepianowej efektów odpowiadających i przypominających brzmienie fraz wokalnych z ich charakterystyczną płynnością przebiegu uchodzi za szczytowy przejaw i osiągnięcie techniki gry pianistycznej. Chopin odczuwał muzykę poprzez uwielbienie dla pięknego śpiewu. Pozostaje to kluczem do prezentowania jego muzyki.

Ale każda ogólna prawidłowość prawie zawsze zawiera szczególne wyjątki i odstępstwa od niej. W przypadku ogólnej prawdy o dogmatach chopinowskich tym wyjątkiem pozostaje wiolonczela, którą kompozytor darzył szczególną atencją. Samych dzieł kameralnych dedykowanych wiolonczeli jest oczywiście bardzo mało. Natomiast w licznych utworach kompozytora znajdziemy przykłady wzbogacania frazy o niski, esencjonalny rejestr odpowiadający partiom wiolonczeli. Czasem jest to tylko kontrapunktem dla linii melodycznej imitującej śpiewny głos sopranowy. Ale nie brakuje przykładów budowania przy pomocy rejestru wiolonczelowego podstawowego nastroju w danym utworze. Najbardziej znamienne przykłady nie są dziś żadną tajemnicą i zostały już dawno odkryte i zaprezentowane przez wirtuozów wiolonczeli:





Linia melodyczna najniższego rejestru skali fortepianu zaprojektowana jest w nich typowo jak dla wiolonczeli. Całościowo (w realizacji dźwiękowej wizji fortepianu, który „ma dla nas śpiewać”) słyszymy nader często w muzyce Chopina współgranie odpowiednika wysokiego głosu sopranowego i swoistego partnerowania głosu wiolonczeli.

Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 205
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Jubileusz Chopinowski

Postprzez Chiarodiluna » środa, 16/10/19, 21:11

Wielkie i małe paradoksy:

„Sztuka przy swoich ograniczonych środkach jest nieskończona; dlatego jej nauczanie musi
pozostawać w ramach ograniczeń tych samych środków po to, aby mogła stać się nieskończoną”

[ Fryderyk Chopin ]

„Ten najbardziej narodowy z kompozytorów jest jednocześnie najbardziej uniwersalnym”.
[ Artur Rubinstein ]



[ 1 ] Cechą charakterystyczną fortepianowej frazy chopinowskiej jest śpiewność melodii tematycznej. Ale same jego pieśni często uchodzą u artystów śpiewaków za niewdzięczne do prezentacji. W pewnej zaś kontrze do tego spostrzeżenia, utwory instrumentalne uznanego twórcy pieśni Franciszka Schuberta cechują się raczej bardzo niską śpiewnością.

[ 2 ] Dowiadujemy się z rozlicznych źródeł, iż Chopin był niezrównanym improwizatorem. Niemniej już sam element improwizacyjny generalnie ma słabe, jeśli nie nikłe odzwierciedlenie w całokształcie jego twórczości.



W cyklu Preludiów jest prawie nieobecny. Jak zauważył Józef Chomiński przepełnione są one dużą oszczędnością w formie i zaprzęgniętych środkach wyrazu. Sztandarowym tego przykładem pozostaje Preludium nr 2, gdzie w całym jego przebiegu doświadczamy motywu przewodniego opartego na zaledwie trzech dźwiękach, z niejednoznacznością tonacji przywodzącą na myśl niejako muzykę współczesną:

Ostatnio edytowano czwartek, 17/10/19, 22:41 przez Chiarodiluna, łącznie edytowano 1 raz
Romanticism is not dead, ...i hope.
Avatar użytkownika
Chiarodiluna
Miłośnik
Miłośnik
 
Posty: 205
Skąd: Warszawa
Płeć: mężczyzna

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kompozytorzy




cron