Strona główna forum Słucham muzyki klasycznej Muzyka klasyczna dookoła nas

Dział o obecności muzyki klasycznej w świecie, w kulturze masowej, również o odniesieniach do niej w innych dziedzinach sztuki (filmie, literaturze, malarstwie)

Muzyka w „INNYM ŚWIECIE”

Postprzez Urlicht » środa, 6/11/13, 21:09

„Inny świat” to pojęcie zaczerpnięte przeze mnie wprost z książki Gustawa Herlinga – Grudzińskiego o tym samym tytule. Odnosi się do systemu pracy niewolniczej, przymusowej, stworzonego w ubiegłym wieku przez Stalina i jemu podobnych. Autor zesłany do łagru przez kilka lat walczył o przetrwanie, co udało się mu dopiero po podjęciu dramatycznej akcji strajku głodowego.

Czy w takim miejscu, w okresie totalnego upodlenia, można myśleć o muzyce? Czy w łagrze mogło być miejsce na muzykę?
Okazuje się, że odpowiedź jest twierdząca. Anne Applebaum pisząc „Gułag” sięgała nie tylko po „Inny świat, ale i po inne relacje, z rozmaitych źródeł. W rozdziale o strategiach przetrwania napisała o komendantach większych obozów, którzy:
„(…) mieli „wyższe” aspiracje i lubili popisywać się „prywatnymi” orkiestrami symfonicznymi, zespołami operowymi i trupami teatralnymi, złożonymi często z najwyższej klasy profesjonalistów”.
Muzykami byli oczywiście więźniowie, ale żyło się im znacznie znośniej.
Odbiorcami muzyki było nie tylko ‘naczalstwo’. Autorka przytacza słowa skrzypka o nazwisku Feldung:
„Siedzimy gdzieś na samym końcu świata, w porcie Wanino […] i gramy nieśmiertelną, napisaną przed dwustu laty muzykę. Gramy Vivaldiego czterdziestu gorylom”.
Ci goryle, to „urkowie”, a więc przestępcy kryminalni ‘ z najwyższej półki’, mający wielki wpływ na życie obozu i pozostałych więźniów. Słuchacze nagrodzili go dodatkową porcją chleba.

Czytając „Inny świat” dowiedziałem się, że słuchaczami byli też ‘zwykli’ więźniowie. „Kawecze” organizowało niekiedy przedstawienia. O jednym z nich Gustaw Herling – Grudziński napisał:
„Primadonna opery moskiewskiej, Tania, miała śpiewać lekkie piosenki rosyjskie; marynarz (…) miał śpiewać pieśni marynarskie; fryzjer żydowski z Warszawy (…) miał grać na skrzypcach.”
Z najgorszym odbiorem spotkała się primadonna.

Ciekawa jest myśl Autora o Rosjanach, jako o odbiorcach muzyki:
„Ze wszystkich przedmiotów instrumenty muzyczne były w obozie najbardziej poszukiwane i cenione. Rosjanie lubią muzykę w sposób zupełnie inny od Europejczyków; jest ona dla nich nie rozrywką lub przeżyciem artystycznym, ale zjawiskiem bardziej realnym niż samo życie. Widywałem nieraz więźniów pochylonych nad instrumentami, trącających struny, dotykających delikatnie regestrów harmonii, pijących muzykę z organków ukrytych w dwóch wklęśnięciach dłoni – jak gdyby przejęci wielkim smutkiem dotykali najboleśniejszych miejsc swojej duszy”.
Autor nawiązał w swoich relacjach do „Wspomnień z domu umarłych” Dostojewskiego, książki zakazanej, pożyczonej mu przez współwięźniarkę. Stwierdził, że w zasadzie nie istnieje przerwa pomiędzy okresem „martwego domu" (carska katorga), a istniejącym stanem rzeczy.


Dostojewski również napisał o przedstawieniu zorganizowanym przez więźniów w okresie świąt (świąt tego typu w sowieckich łagrach rzecz jasna nie było – tam była inna ‘religia’).
„Ta orkiestra zasługuje na wzmiankę. Z boku, na pryczach, rozsiadło się jakich ośmiu muzykantów: dwoje skrzypiec (jedne były w więzieniu, drugie pożyczone od kogoś w twierdzy, artysta zaś znalazł się na miejscu), trzy bałałajki – wszystkie własnej roboty, dwie gitary oraz bęben zamiast kontrabasu. Skrzypce piszczały tylko i zgrzytały, gitary były do niczego, za to bałałajki – na podziw. Chyżość, z jaką grajek przebierał palcami struny, stanowczo zakrawała na najzręczniejsze kuglarstwo. Grano tylko melodie taneczne”.
Tyle Dostojewski. Trudno oczekiwać, by więźniowie kryminalni i polityczni ze specjalnego oddziału grali muzykę Czajkowskiego , bo to był jeszcze młodzieniec, a i Могучая кучка, rzecz jasna również jeszcze nie rozkwitła (czteroletnia katorga dobiegła końca na początku 1854 roku, a opis odnosi się w zasadzie do jej początkowej fazy; twierdzi się, że autor przytaczając zapiski kogoś innego, zawarł tam swoje wspomnienia).
Dodam jeszcze, że jest tam też relacja o skrzypku, wynajmowanym przez innego więźnia przepijającego cały zebrany dotychczas w konspiracji 'majątek'. Muzyk towarzyszył "bohaterowi" przydając mu odpowiedniego splendoru.
Wstyd mi przyznać się, ale jeszcze nie czytałem (chociaż w planach jest zakup – nie ze względu na temat muzyczny) „Archipelagu Gułag” Sołżenicyna, ani „Opowiadań kołymskich” Szałamowa. Jeśli znacie te - lub inne odnoszące się to tego okresu - książki, to czy w nich autorzy wspominają coś o muzyce?
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(Żródła:
• „Inny świat” - Gustaw Herling-Grudziński, Czytelnik;
• „Wspomnienia z domu umarłych” - Fiodor Dostojewski, PIW, tłum Czesław Jastrzębiec- Kozłowski;
• „Gułag” – Anne Applebaum, Świat Książki, tłum. Jakub Urbański.)
Urlicht
Znawca
Znawca
 
Posty: 723

Re: Muzyka w „INNYM ŚWIECIE”

Postprzez julienb » niedziela, 10/11/13, 18:08

nie znam neistety "Archipelagu..."
w każdym razie w innej książce Sołżenicyna: "Oddziale chorych na raka" (który jest swoistą metaforą totalitarnej Rosji) autor stosował klasyczne nawiązania: do symfonii Czajkowskiego i Beethovena, jest też mowa m.in. o Mozarcie, Puccinim i Sibeliusie
Avatar użytkownika
julienb
Słuchacz
Słuchacz
 
Posty: 31
Skąd: Kraków
Płeć: kobieta
Rok urodzenia: 1972

Re: Muzyka w „INNYM ŚWIECIE”

Postprzez Urlicht » poniedziałek, 11/11/13, 16:21

julienb napisał(a): w innej książce Sołżenicyna: "Oddziale chorych na raka" (który jest swoistą metaforą totalitarnej Rosji) autor stosował klasyczne nawiązania: do symfonii Czajkowskiego i Beethovena, jest też mowa m.in. o Mozarcie, Puccinim i Sibeliusie


Dziękuję za informację.
Urlicht
Znawca
Znawca
 
Posty: 723

Re: Muzyka w „INNYM ŚWIECIE”

Postprzez rzępoła » sobota, 11/01/14, 15:15

Mieczysław Weinberg w całej swojej twórczości inspirował się przeżyciami wojennymi (Auschwitz itp.). Wystarczy choćby spojrzeć na operę "Pasażerka". Kocham tego kompozytora.
Avatar użytkownika
rzępoła
Meloman
Meloman
 
Posty: 321

Re: Muzyka w „INNYM ŚWIECIE”

Postprzez Urlicht » sobota, 12/11/16, 19:35

rzępoła napisał(a):Mieczysław Weinberg w całej swojej twórczości inspirował się przeżyciami wojennymi (Auschwitz itp.). (...)


W pewnym przypisie, aktualnie czytanej przeze mnie książki, można przeczytać:
„Orkiestrę złożoną z więźniów utworzono w obozie macierzystym Auschwitz w 1941 roku. Później powstały podobne orkiestry w obozach Birkenau i Monowitz. Muzycy grali, kiedy więźniowie opuszczali teren obozu i gdy do niego wracali. Według jednego ze źródeł orkiestra grywała „podczas wszystkich ważnych wydarzeń” – przy okazji przemówień komendanta, transportów oraz egzekucji przez powieszenie. Dostarczała również rozrywki esesmanom oraz więźniom w lazarecie. Największą sławę zyskała orkiestra kobieca z Birkenau. Na jej czele stała Alma Rosé, znana austriacka skrzypaczka żydowskiego pochodzenia, która zmarła w 1944 roku.”
Cytat pochodzi z książki „Szachy ze śmiercią” wydanej przez Świat Książki, przetłumaczonej przez Bohdana Maliborskiego; autor John Donoghue.
Przy okazji polecam tę – aktualnie dostępną na rynku - książkę. W mojej biblioteczce jest uzupełnieniem „Noweli szachowej" Stefana Zweiga oraz „”Wariantu lüneburskiego” Paolo Maurensiga, utworów o podobnej tematyce.
Urlicht
Znawca
Znawca
 
Posty: 723

Re: Muzyka w „INNYM ŚWIECIE”

Postprzez Madame Glissando » niedziela, 13/11/16, 03:18

Alma Rose była siostrzenicą samego Gustawa Mahlera. Imię otrzymała po jego żonie.
Wcześniej kierowniczką tej orkiestry była Polka, Zofia Czajkowska.
Tu w komentarzu ciekawy artykuł:
http://www.wykop.pl/link/2344086
Avatar użytkownika
Madame Glissando
Erudyta
Erudyta
 
Posty: 1102
Skąd: gdzieś w Polsce
Płeć: kobieta


Powrót do Muzyka klasyczna dookoła nas