Strona główna forum Muzyka klasyczna Muzyka orkiestrowa

Miejsce do wymiany opinii na temat muzyki z udziałem orkiestry (m.in. symfonii, koncertów fortepianowych, koncertów skrzypcowych, suit, poematów symfonicznych, uwertur i innych)

IV Symfonia Góreckiego

Postprzez kamski » środa, 18/09/13, 15:16

Dość zaskakujące odkrycie:

Gdzie nastąpi prawykonanie ostatniej symfonii Góreckiego?
Zbliża się Czwarta
III Symfonia była światowym bestsellerem muzyki współczesnej. Na kolejną Henryk Górecki dostał kilka różnych zamówień i nie zdążył. A jednak będzie!


Oficjalnie ten utwór w chwili śmierci kompozytora nie istniał. Jednak już wiadomo: 12 kwietnia w londyńskiej Royal Festival Hall odbędzie się prawykonanie IV Symfonii Henryka Mikołaja Góreckiego. Czy jej popularność dorówna tej, jaka stała się udziałem poprzedniej – pamiętnej „Symfonii pieśni żałosnych”? Losy największego „przeboju” Góreckiego były zresztą dziwne. Gdy III Symfonia, napisana w 1976 r., została rok później wykonana po raz pierwszy na festiwalu w Royan we Francji, a potem na Warszawskiej Jesieni, nie spotkała się ze zrozumieniem. Francuskie recenzje były druzgocące; wśród polskich krytyków jedni wpadli w zachwyt, inni odmawiali temu dziełu miana muzyki współczesnej i zarzucali kompozytorowi brak inwencji.

Dopiero w 1992 r. nagranie symfonii zdobyło szturmem brytyjskie i amerykańskie listy bestsellerów, a kompozytor mógł triumfować. „Wiedziałem, co napisałem” – mówił po latach. Przez ten czas pisał formy mniejsze, wyjątkiem było „Beatus vir” (1979 r.), zamówione jeszcze przez kardynała Karola Wojtyłę, a wykonane podczas wizyty Jana Pawła II w Polsce. Ale po sukcesie III Symfonii Górecki niemal całkiem zamilkł. Nawet III Kwartet smyczkowy – napisany, jak poprzednie dwa, dla Kronos Quartet – trzymał przez dekadę w szufladzie.

Przez ostatnich parę lat życia ciężko chorował i nie mógł już komponować. Pozostawił więc w naszej pamięci obraz twórcy, który powiedział coś bardzo ważnego i postanowił nie dopowiadać więcej.

A jednak było inaczej.
Symfonia dla czterech miast

Zbliżał się Rok Chopinowski 2010. Powstał więc pomysł, by wielką rocznicę uczcić nowym dziełem Góreckiego. Nikt nie przewidywał, że będzie to również rok jego śmierci. Zamówienie złożyły London Philharmonic Orchestra i miejsce jej rezydencji – Southbank Centre. Tymczasem do kompozytora zwróciło się też Los Angeles Philharmonic Association – to samo, które wcześniej zbiegiem okoliczności zamówiło również IV Symfonię u Witolda Lutosławskiego.

Trzecim podmiotem, który zwrócił się do kompozytora, był Zaterdag Matinee, seria koncertów holenderskiego radia publicznego NTR, odbywających się w amsterdamskiej Concertgebouw.

Zamówienia zostały połączone przy współpracy wydawcy Góreckiego, brytyjskiej firmy Boosey&Hawkes; każdy z partnerów osobno starał się o dofinansowanie. Prawykonanie planowano w Londynie 17 kwietnia 2010 r. w Royal Festival Hall, w ramach Polska! Year. Na koncercie miał się pojawić prezydent Lech Kaczyński z małżonką. Do wielkiej premiery jednak nie doszło – w zamian zabrzmiała „Symfonia pieśni żałosnych”, a wykonanie stało się z inicjatywy muzyków hołdem dla ofiar katastrofy smoleńskiej, która nastąpiła tydzień wcześniej. Ale to nie te smutne okoliczności były powodem zmiany programu. Oficjalna nota londyńskiego Southbank Centre i komunikat BBC tłumaczyły wyraźnie, że Górecki IV Symfonii nie dokończył ze względu na problemy zdrowotne.

Kompozytor zmarł 12 listopada. Po śmierci nikt poza rodziną nie wiedział, w jakim stadium zostawił IV Symfonię. Boosey&Hawkes ogłosił w nekrologu, że symfonia nie została ukończona. W katalogu firmy nie istniała.

Teraz już jest. Ma opus 85 i podtytuł „Tansman Epizody”. W polskich źródłach po raz pierwszy jest wspomniana w ukazującej się właśnie nakładem PWM książce „Górecki. Portret w pamięci”, zawierającej wywiady przeprowadzone przez Beatę Bolesławską-Lewandowską. Symfonia jest napisana na wielką orkiestrę z organami i fortepianem. Informacja o jej prawykonaniu widnieje na stronie Southbank Centre już od stycznia. Poprowadzi je dyrygent o polskich korzeniach Andrey Boreyko. Dzieło Góreckiego pojawi się w drugiej części, a pierwszą wypełnią: utwór Aleksandra Tansmana „Stèle in memoriam Igor Stravinsky” oraz Koncert skrzypcowy Strawińskiego. Skąd takie powiązania i skąd w IV Symfonii Góreckiego Tansman?

Utwór ten nie miał początkowo nic wspólnego z żadnym z zagranicznych zamówień. Impuls do jego powstania dał Andrzej Wendland, łódzki muzykolog i organizator życia muzycznego, który od 1996 r. organizuje w Łodzi Festiwale im. Aleksandra Tansmana. Ten ostatni, wybitny kompozytor, urodził się w tym mieście, a choć w 1920 r., zaraz po studiach, wyemigrował do Paryża, zawsze czuł się z Polską związany. Pisał w wyrafinowanym i eleganckim stylu neoklasycznym. Zyskał wysokie uznanie, otrzymał też nominację do Oscara za muzykę do filmu „Paris Underground”. Wendland, pragnąc go uhonorować, wyszedł z założenia, że Tansman nie tylko jest drugim obok Artura Rubinsteina tak ważnym dla historii muzyki łodzianinem, ale też znakomicie wypełnia chronologiczną lukę pomiędzy Karolem Szymanowskim a Witoldem Lutosławskim.

Aby przywrócić postaci Tansmana należną mu rangę, Wendland starał się od początku o związanie z festiwalem wybitnych osób z życia muzycznego. Jedną z nich był właśnie Górecki, z którym nawiązał kontakt w 1998 r. Pierwsza prośba o skomponowanie utworu na festiwal w 2000 r. spotkała się z odmową z powodu braku czasu. Jednak kontakty trwały i trzy lata później, na jubileuszu 70-lecia Góreckiego, doszło do podpisania porozumienia, w którym kompozytor zobowiązał się do napisania dzieła symfonicznego o dowolnej formie, z możliwym udziałem solistów i chóru.

– Mowa była o utworze najwyżej 20-minutowym – wyjaśnia Andrzej Wendland. – Początkowo miała to być forma wariacyjna – passacaglia, i taki też był pierwszy tytuł. Ale u Góreckiego, jak wiadomo, wszystko szło własnymi torami. Nieoczekiwanie temat passacaglii, oparty na literach wziętych z imienia i nazwiska Aleksandra Tansmana, stał się zaczynem dla kolejnych dwóch części, a cały utwór rozrósł się do 40 minut. To była decyzja kompozytora, żeby nazwać go IV Symfonią, a „Tansman Epizody” uczynić podtytułem. Śpiewał mi fragmenty przez telefon; wiem, że przegrywał je też paru osobom, np. Joannie Wnuk-Nazarowej. Ewidentnie był z utworu zadowolony.
Nieukończona czy ukończona?

Praca rozciągnęła się jednak w czasie. Na wykonanie pojedynczej części Górecki się nie zgadzał, zakładając, że utwór jest całością i nie powinien być dzielony. Ostatni list od niego Wendland otrzymał w sierpniu 2007 r.: była w nim informacja, że utwór „na razie istnieje jeszcze jako wyciąg fortepianowy”. Potem już, niestety, było tylko milczenie.

Ostatecznie prawdą okazały się zarówno wiadomości o ukończeniu, jak i o nieukończeniu IV Symfonii: całość muzyki została zapisana, lecz niezinstrumentowana. Ale na nutach były wskazówki, jaki instrument czy grupa instrumentów, w którym miejscu powinny grać. Naturalnie predestynowany do ukończenia dzieła Góreckiego był jego syn Mikołaj, również kompozytor. Robotę miał stosunkowo prostą i oczywistą. Dziś symfonia jest już więc gotowa.


http://www.polityka.pl/kultura/aktualno ... kiego.read
Avatar użytkownika
kamski
Meloman
Meloman
 
Posty: 274
Płeć: mężczyzna

Powrót do Muzyka orkiestrowa